Mój pierwszy dzień - onboarding z punktu widzenia nowego pracownika
Mój pierwszy dzień – onboarding z punktu widzenia nowego pracownika

To dziś. Pierwszy dzień z reszty naszego życia i przy okazji – pierwszy dzień w kolejnej wymarzonej pracy. Zrobiłem badania lekarskie, poczytałem o Firmie w sieci i … w zasadzie to wszystko. Sympatyczna dziewczyna z HR upewniła się tylko czy na pewno przyjdę. Więc wbijam się w najlepszy garnitur i … oto jestem u drzwi zakładu.

Pierwsze wejście: Dzień dobry Jan Nowak, zaczynam dziś u Państwa pracę.
Pani z portierni robi duże oczy: Eeeeee, hmmmmmm, zadzwonię do kadr, proszę poczekać…

Następnie już lepiej (wiadomo – twardy HR). Panie w Kadrach fachowo załatwiają formalności, podpisujemy umowy, milion dokumentów, zgód, zezwoleń. W końcu oficjalnie jestem Managerem i mam na to podpisane dokumenty :).

Pan z BHP standardowo wprowadza w zagadnienia, trochę też mówi o Firmie. Inna sympatyczna dziewczyna z HRu prowadzi do biurka, IT przekazuje sprzęt, facet od RODO robi szkolenie i znów milion dokumentów do podpisu. Trochę zza szyby widać jak są ubrani i jak zachowują się pozostali pracownicy (nikt nie nosi garnituru !!!). Tak minął pierwszy dzień.

Drugiego dnia już wiemy gdzie mamy biuro, dostajemy od HRu gruby komplet wewnętrznych procedur i poznajemy swój Zespół – nareszcie jest z kim pogadać i zdobyć informacje o Firmie, zadaniach działu, formalnych i nieformalnych zasadach. Wzywa nas też PREZES – kurtuazyjna rozmowa, cieszymy się, że jest Pan z nami, powodzenia itp.

Przez następne kilka tygodni poznajemy organizację, swój zespół, pozostałych managerów, rozwiązujemy bieżące problemy i staramy się uzasadnić swoją przydatność. Stopniowo coraz lepiej też rozumiemy Firmę.

Po trzech miesiącach…

Dostajemy informacje z Kadr, że czeka na nas kolejna umowa – Zarząd proponuje nam kontrakt na najbliższe dwa lata – szczegóły do wglądu w umowie…

A przecież wszystko może wyglądać tak:

Kilka dni przed dniem „0” nasz kontakt w HR (najczęściej osoba która nas rekrutowała) dzwoni do nas, przesyła podstawowe informacje o Firmie, podpowiada jaki jest dres code i upewnia się, że będziemy o konkretnej godzinie w Firmie.

Rano czaka na nas na recepcji i prowadzi do kadr, organizuje szkolenia BHP, RODO itp, dba o właściwe wyposażenie stanowiska pracy, przedstawia nas zespołowi, pozostałym managerom i pokazuje rozkład pomieszczeń. Zwraca również uwagę na nieformalne zachowania, strukturę, relacje itp. Organizuje spotkania z pozostałymi managerami.

Mamy w organizacji kogoś znajomego – kto zadba o nasze wdrożenie i upewnia się że podczas onboardingu poznaliśmy:

  1. Strategię i cel istnienia organizacji i naszego stanowiska (po co jesteśmy w Firmie).
  2. Strukturę i firmowe procedury (także nieformalne).
  3. Zakres przypisanych do stanowiska zadań, odpowiedzialności.
  4. Osoby z którymi będziemy i w jakim zakresie współpracować.
  5. Wymagania i zadania w okresie próbnym.

To ostatnie jest kluczowe – osoba zatrudniona musi wiedzieć jakie są wobec niej konkretne oczekiwania i jakie zadania będą determinowały jej dalsze zatrudnienie w organizacji.

Za onboarding odpowiada HR, mimo że nie wykonuje wszystkiego sam, tak więc drogi pracowniku HR zadbaj o:

  1. Przygotowanie stanowiska pracy.
  2. Poinformowanie pracowników o nowej osobie.
  3. Wejście do Firmy i sprawne załatwienie wszystkich formalności.
  4. Buddego – pracownika odpowiedzialnego merytorycznie za wdrożenie nowego.
  5. Wyznaczenie zadań do końca okresu próbnego.

A po okresie próbnym poproś o listę zdziwień – czyli co zaskoczyło nowego pracownika, co by ulepszył, co by zmienił lub wprowadził w organizacji.

I przede wszystkim – bądź do dyspozycji przez cały okres wdrożenia.

I w ten oto sposób Jan Nowak – po atrakcyjnym i czytelnym programie onboardingowym, który znacząco zwiększył komfort jego wdrożenia – szybciej staje się samodzielnym i produktywnym pracownikiem.

Mój pierwszy dzień – onboarding z punktu widzenia nowego pracownika
%d bloggers like this: